Mind Fog

Pierwszy raz o stwierdzeniu „mgły mózgowej” spotkałam się w tym artykule na portalu Piękno umysłu. Pomyślałam, że mnie to na szczęście nie dotyczy, a jest ona podawana jako jeden z  objawów fibromialgii. Przeczytałam cały artykuł i stwierdziłam, że przecież się nie gubię, gdy wychodzę z domu i nie mam – cytuję – „tymczasowych błędów łączności ze światem”. Uff – to wszystko brzmiało strasznie i było porównywane do demencji. Jednak czekając ostatnio na badanie przeczytałam kolejny artykuł tym razem w języku angielskim: 34 Things Only People With Brain Fog Will Understand na stronie The Mighty. Okazało się, że rozumiem doskonale o czym pisała autorka. Zawsze byłam roztargniona i za każdym razem nie pamiętam, czy zamknęłam drzwi do domu, więc wszystko na tą moją gapowatość zwalałam. Trochę jednak ta mgiełka tam w tej mojej głowie jest. O to przykłady:

  1. Często nie pamiętam, czy zażyłam tabletki. Niestety nie mogę zagwarantować, że ich nie zażyłam. Pytam wtedy Męża, czy może on nie widział, a jak on nie wie to zostaje liczenie tabletek albo dociekanie na inne sposoby. Bez przypomnienia w telefonie też się nie obejdę – codziennie o 21:00 przypomina o sobie nocny lek. Zdarzyło mi się też, że zażyłam leki z rana zamiast tego wieczornego.
  2. Słowa. One to mi plątają figle. Często w rozmowach zapominam o tych najprostszych. Stresowałam się tym na początku, bo czułam się głupio im bardziej się denerwowałam tym trudniej było sobie przypomnieć. Taktyka na słówka angielskie, których się nie zna – opisz innymi słowami – działa za każdym razem. Niestety oprócz tych sytuacji, w których chodzi o imiona i nazwy. Tu niestety muszę improwizować.
  3. Skupienie i zrozumienie, co ktoś do mnie mówi bywa trudne. Często łapie się na tym, że nie wiem o czymś ktoś mówi, albo kompletnie nie pamiętam co ktoś powiedział. Taki szwajcarski ser z tego mojego mózgu. Nie zdarza się to często i z reguły przy osobach, które rozumieją, że tak się zdarza.
  4. Teraz to takie modne słowo. U mnie to oznacza, że zaczynam 5 rzeczy i ich nie kończę, bo w trakcie po coś idę i nagle zapominam, że to robiłam. Rozpoczynam kolejną rzecz i znów to samo. Gdyby nie moje zielone karteczki elektrostatyczne z listami „to do” przyczepionymi do drzwi, szafek i biurka to bym się pogubiła. Najgorsze jest uczucie jak się orientuję, że mam rozpoczęte te 5 czynności i nie mam siły ich wszystkich skończyć. Przed Świętami dom wyglądał więc jak po wybuchu bomby.
  5. Staram się wszystko od razu notować. Wizyty u lekarza, wydarzenia, czy spotkania ze znajomymi. Czasami jednak nie wiem, gdzie zapisałam, albo zapominam, że miałam zapisać. Trochę to skomplikowane, ale się zdarza. Kiedyś zapomniałam, że zapisałam, byłam święcie przekonana, że przepadło. Zdenerwowałam się i zaczęłam myśleć co by tu zrobić?! Okazało się, że wszystko było w telefonie data, godzina – wszystko.

Trochę ta mgła mi utrudnia życie, ale tylko trochę. Nie są to jakieś straszne rzeczy, po których płacze się i użala nad swoim losem. Po prostu są ze mną i bardzo się cieszę, że jest ich tak mało. Z częścią z nich utożsamia się i zdrowe osoby. No bo kto nie miał dnia, w którym jest zakręcony jak domek ślimaka? Prawda jest taka, że ktoś mi może zarzucić, że przesadzam. Ale inni chorzy myślę, że mnie zrozumieją, bo gdy to występuje, gdy się jest wypoczętą, nie w biegu i regularnie to nikt nie może zarzucić, że się wydziwia. Takie drobiazgi, ale potrafią w życiu namieszać. Szczerze współczuję osobom, które mają pełne objawy. Cieszę się też, że okazało się, że nie jestem, aż tak roztargnionym lekkoduchem.

fog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s