Za niska na wysoką wrażliwość.

Ostatnio przez świat przeszła fala zwana wysoką wrażliwością. Wydanych zostało pełno książek, napisano masę artykułów i nagrano wiele podcastów. Łatwo było wkręcić się w wir tego szaleństwa – sama wykupiłam pół księgarni i każdą wolną chwilę poświęcałam na zgłębianie tej jakże przełomowej wiedzy.

Wiecie, że tylko 20% społeczeństwa to osoby wysoko wrażliwe? Reszta to lewopółkulowcy, którzy zupełnie inaczej postrzegają świat. Takie informacje dostarczają nam książki, więc dziwi mnie, że nagle okazało się, że bardzo dużo osób jest wysoko wrażliwych. Gdzie się nie popatrzyłam same coming outy. Taka jakaś moda i trend się z tego zrobił.

Pamiętam dzień, w którym zaczęłam czytać jedną z książek o WWO (Wysoko Wrażliwa Osoba). Wszystko pasowało – jakby ktoś wszedł do mojej głowy i nagle poczułam się zrozumiana. Przestałam być dla siebie ufoludkiem. Znalazło się dla mnie miejsce w społeczeństwie i już nie byłam sama – stało ze mną to 20%, moi ludzie! No i trochę z czasem przestało mi to być bliskie i to miejsce też nie moje. Nie lubię się po prostu wpisywać w modę.

Ja swoją wrażliwość zawsze uważałam za wadę. Wiecznie niezrozumiana, przeżywająca najdrobniejsze rzeczy, wykończona analizowaniem każdej sytuacji. Walczyłam z tym, chciałam być kimś innym – tą co to ma wszystko gdzieś, bo takim ludziom jest łatwiej. Co najgorsze też, często wytykano mi bycie zbyt wrażliwą, a to wręcz potęgowało chęć usunięcia całkiem tej cechy z siebie.

Niestety nie mogę się tego pozbyć, wrażliwe jest moje ciało (szczególnie układ nerwowy) oraz wrażliwa jest moja dusza. Poetycko to zabrzmiało, ale tak właśnie jest i codziennie staram się zobaczyć w tym coś dobrego. Z tego zalanego już w fundamentach poczucia, że to moja największa wada – wykuć choć trochę pozytywów. Jest to bardzo trudne patrząc z perspektywy 30 lat powtarzania sobie i feedbacku od innych, że to jest u mnie „za bardzo” i że to źle.

Wracając do dnia czytania książki, który miał zmienić wszystko – poczułam wtedy, że dostałam kolejną diagnozę. No to jak już ją mam (co w przypadku chorób nie zawsze jest łatwe), to należy to jak najszybciej wyleczyć. Pochłaniałam książkę za książką (swoją drogą też mogłabym taką napisać – większość z nich to opisy swoich sytuacji/przeżyć + cytaty z innych książek) i okazało się, że lekarstwo jest jedno – pokochać siebie taką i nauczyć się radzić z trudnymi konsekwencjami. Niby proste…

Niby to proste, ale bardzo trudne. Staram się zmienić podejście, choć tylko wrażliwcy wiedzą co to jest dzień bolącego brzucha po jakiejś trudnej sytuacji i ile łez się wylewa z nadmiaru emocji. Tylko oni wiedzą jak trudno jest wytrzymać z mocnymi zapachami, niektórymi dźwiękami, tłumem ludzi i specyficznymi smakami. Jak czasem tylko łóżko i kokon z kołdry są bezpiecznym miejscem. Jak trudno w siebie uwierzyć, gdy w głowie tyle niepewności. Jak łatwo przy wielu pozytywnych komentarzach uczepić się tego jednego negatywnego i jak on hamuje dalsze działanie. No i tak… po prostu trzeba to w sobie pokochać – daleka jeszcze droga przede mną.

Jest oczywiście kilka rzeczy, za które lubię swoją wrażliwość. Potrafię na przykład dostrzegać piękno w brzydocie, kształty, cienie, światła, malutkie krople rosy na liściach (itp.) i się tym wszystkim zachwycać. Dla mnie spacer to nigdy nie jest tylko spacer. Chłonę kolory, zapachy i piękno w tych małych codziennych rzeczach. Z picia kawy potrafię zrobić święto. Kadry do zdjęć widzę na każdym kroku. Przy ostatnim „pierwszym śniegu” cieszyłam się jak małe dziecko.

Radość, smutek, złość, strach – wszystko to i wiele więcej przeżywam bardziej, intensywniej i choć bywa trudno – bywa też wspaniale. Zrobiłam sobie przerwę w czytaniu książek o WWO (przede mną jeszcze jedna ważna o byciu wysoko wrażliwym rodzicem). Nie chcę być gdzieś klasyfikowana, bo ta etykietka nic nie zmieni. Pozostanę w moim przypadku przy określeniu, że jestem po prostu wrażliwa, a że bardziej to już wiemy tylko my – ja i Ty mój drogi czytelniku.

Jedna myśl na temat “Za niska na wysoką wrażliwość.

Odpowiedz na Papa Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s