Himalaistka

Muszę przyznać, że historia polskiego himalaizmu dotąd mnie nie interesowała. Na tyle, że nie wiedziałam, że to nasz narodowy sport ekstremalny. Kto mnie zna ten wie, że góry to ja lubię oglądać na zdjęciach, filmach, a zupełnym szaleństwem jest wjazd wyciągiem i przejście kilku kilometrów. Nie rozumiałam nigdy jak można lubić chodzić po górach – tych naszych … Czytaj dalej Himalaistka

43 schody.

Każdy ma takie coś, co pokazuje mu jego możliwości. Taki odnośnik, po którego przekroczeniu zapala się czerwona lampka, albo pokazuje nam, że wszystko idzie w dobrą, satysfakcjonującą nas stronę. Dla niektórych jest to waga – jeśli nie przekraczamy jakiejś określonej wartości to jest wspaniale, ale jak coś sobie pofolgujemy, to ta granica alarmuje nas, że … Czytaj dalej 43 schody.

Nikt nie chce czytać o chorowaniu.

Przyglądałam się ostatnio znanym blogerom i tematyce ich blogów. Teraz chce się czytać, o tym, kiedy najlepiej odpieluchować dziecko i jaki fotelik do samochodu jest najlepszy. Tematy w stylu: 10 rzeczy, które pomogą Ci stać się lepszym i piękniejszym człowiekiem w Nowym Roku też się lekko czyta. Jak wybrać kreacje na bal karnawałowy lub studniówkę? … Czytaj dalej Nikt nie chce czytać o chorowaniu.

Mind Fog

Pierwszy raz o stwierdzeniu „mgły mózgowej” spotkałam się w tym artykule na portalu Piękno umysłu. Pomyślałam, że mnie to na szczęście nie dotyczy, a jest ona podawana jako jeden z  objawów fibromialgii. Przeczytałam cały artykuł i stwierdziłam, że przecież się nie gubię, gdy wychodzę z domu i nie mam – cytuję – „tymczasowych błędów łączności ze … Czytaj dalej Mind Fog

Szlachetne zdrowie a marzenia.

Żeby nie smęcić na temat szwankującego zdrowia opowiem Wam o spełnianiu marzeń. Każdy z nas je ma i każdy chce by się spełniły. Pytanie czy robimy coś by tak się stało? Czy na wstępie stwierdzamy, że się nie da i chowamy je do szuflady „niespełnionych marzeń”? Dużo zależy od naszej sytuacji, czasem życie weryfikuje nam marzenia, ale czy to źle?

Drodzy Bliscy.

Wczoraj były Mikołajki, Święta właściwie już za rogiem. Dużo się teraz myśli o rodzinie i przyjaciołach – o tych nam najbliższych. Ja zaczęłam rozważać co mogę im sprezentować w tym roku. Pierwsza myśl: czy da się jakoś zapakować święty spokój? Najchętniej to bym im dała, żeby już nie musieli się martwić, denerwować i przejmować moją osobą.

Cierpliwość się opłaca.

Nie jest mi łatwo iść małymi kroczkami. No bo jak chudnąć to jutro, nauczyć się gry na ukulele wczoraj, a jogę to w ogóle ogarnąć w 5 dni w całości. No jeszcze świetnie by było, jakbym siedziała w fotelu, popijała ukochaną kawę, a wszystko robiło się samo.