PlanowGosie

To nieprawda, że tylko „Anie” mogą korzystać z planowAnia, my wszyscy możemy, więc do dzieła! Nigdy nie byłam osobą zorganizowaną. Rzadko się zdarzało, by to co skrupulatnie zapisane na liście „to do” wykonane było nawet w 20 procentach. Z czasem zaakceptowałam ten stan rzeczy – królowa chaosu i spontaniczności. No dobra, ale stało się – pojawiła się drugi raz w moim życiu – Kumpela. Postanowiła, że wejdzie z butami w moje życie, pozbawi mnie pracy i chwilami resztek godności. Ten harmider, którego byłam królową stał się moim przekleństwem. Zdetronizowana nie wiedziałam co robić dalej, no bo w mieszkaniu Sajgon, obiad niezrobiony… Hmm… właściwie nic nie zrobione, tylko ja w łóżku zdemotywowana i załamana. Któregoś dnia coś we mnie pękło i pomyślałam, że chyba doszłam do przysłowiowego dna i albo się odbiję, albo przeniosą mi tam łóżko. Nietrudno zgadnąć co wybrałam. Wyobraźcie sobie takiego Supermena w charakterystycznej pozycji lotu. Prawa ręka w górze, a lewa trzymająca boczek. No to lecę, zmotywowana, w pełnej gotowości, peleryna trzepocze od prędkości i nagle boom – kryptonitem po głowie – leżę znów w moim dole. A mówili, że jak już się odbijesz od dna to będzie tylko lepiej… Trochę się minęli z prawdą… Kłamczuchy, wstrętne gałgany i łapichrusty! No, ale żyć trzeba. Siedząc w tym moim dołku zobaczyłam kątem oka drabinę. Spróbuje, co mi szkodzi – peleryna Supermena i tak do prania i szycia – wejdę po niej powoli na górę. Czy Wy też tak macie, że chcecie już, tu i teraz, bezboleśnie i popijając kawą? No ja powoli uczę się tego, że pewne rzeczy trzeba WYPRACOWAĆ powoli, nie spiesząc się i być konsekwentną. Jak podwinie się noga, to trzeba ją wyprostować i rozpocząć od początku lub momentu, na którym się skończyło. Jak rozdawali cierpliwość ja stałam w kolejce po empatię – normalnie przegapiłam ten moment. Teraz już wiem, że mogę się jej nauczyć, a przynajmniej próbować, a to zdecydowanie ćwiczy charakter. Życie z Kumpelą wymaga zorganizowania, tak jak każda inna choroba. Gdyby nie Olga Budzyńska [polecam jej książkę i produkty] to pewnie jeszcze długo miotałabym się jak ugryźć tą całą organizację. Pierwszy raz spotkałam się z Olą na cudownym „spotkaniu w kobiecym stylu” organizowanym przez Sweet Partners. Oczarowała mnie jej osobowość i to co miała nam do przekazania. Otóż dowiedziałam się między innymi, że nie rodzimy się jedni w chaosie, a drudzy uporządkowani. Da się tę wiedzę nabyć, czyli jest dla mnie nadzieja! Najważniejsze co wyniosłam zarówno ze spotkania jak i z książki to to, że trzeba nauczyć się wyznaczać priorytety. Od tego rozpoczęłam przygodę z ogarnianiem mojego chaosu. Rano zastanawiam się co mam zrobić (powinnam wieczorem dzień wcześniej, ale powoli – i tak już jest dobrze) i wybieram jedną rzecz, która jest najważniejsza oraz 2-3, które jak ich nie zrobię, to nic się nie stanie. To serio działa! Poszłam nawet o krok dalej i mam priorytety ustalone do każdego dnia tygodnia. W poniedziałek na przykład najważniejsza jest rehabilitacja, a w środę piszę post tak by w czwartek móc go opublikować. Lubię z góry widzieć, gdzie i o której mam jakieś spotkanie by nic innego na dany dzień nie planować. Łącze też kilka rzeczy ze sobą, bo jak się już zbiorę w poniedziałek na rehabilitacje to mogę wracając coś jeszcze załatwić. W tym tygodniu testuje planowanie obiadów. W niedziele zrobiłam listę potraw i tego co trzeba kupić. Dzięki temu mam w domu wszystko co jest potrzebne do przygotowania danego dania i w zależności jak się czuję taki poziom trudności wybieram. Póki co sprawdza się świetnie! Brzmi to wszystko jak idealny świat, ale to tylko banieczka mydlana, która często pęka. Nie jest tak kolorowo i wiele pracy mnie to kosztuje. Nieraz, nie zrobię obiadu, odwołam spotkanie i zderzę się z niezrozumieniem osoby, z którą miałam się zobaczyć („Ale może do wieczora poczujesz się lepiej”). Nie zrobię zaplanowanego prania, nie poćwiczę jogi, czy nie wyjdę do sklepu i nie odkurzę mieszkania, a koty z podłogi zjedzą mnie żywcem. Jestem świadoma, że wiele mi się nie uda, ale jestem dumna z tego, że dzięki systemowi priorytetów nieraz zmobilizowałam się i wstałam z łóżka. Często miałam ochotę odwołać rehabilitację, która jest teraz dla mnie niezwykle ważna. Nawet raz spóźniłam się 15 min, zbierałam się wtedy powoli, ale przyszłam. Jak mawia moja mentorka Ola Budzyńska: „Zrobione jest lepsze od doskonałego”. Mam też to niezwykłe szczęście, że wyszłam za „ze świecą szukać” Człowieka, który wraca zmęczony z pracy i mimo wszystko jak trzeba to mi pomaga. Mam też cudownych Rodziców, Rodzinę i wyrozumiałych Przyjaciół. W lepsze dni staram się zrobić więcej tak na zapas, a w gorsze – nie przejmuję się jak nie uda mi się zrobić tego co chciałam. Jestem tylko człowiekiem, a na dodatek skazanym na Kumpelę. Nie dajmy się oszaleć, małymi krokami, może nawet upadając często, uda nam się wypracować system idealny. Ja z mojego jestem bardzo dumna!

2017-11-22 03.37.15 1

Jedna myśl na temat “PlanowGosie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s